Coraz bliżej święta….czyli kilka pomysłów na niezwykłe aranżacje okien! + KONKURS

Wigilia to czas, który chcemy spędzić w niezapomnianej atmosferze. Szykujemy się na ten jeden, wyjątkowy wieczór wiele tygodni. Chcemy go jak najgłębiej przeżyć, ale także otoczyć się w tym czasie wszystkim, co pomaga nam się odprężyć i odpocząć. Nie ma co ukrywać, że zimowa aura, nawet jeśli nie całkiem dopisuje, oraz magiczny charakter świąt, są ku temu najlepsza okazją.
 

Szukasz pomysłu na świąteczną aranżację okna? Przeczytaj artykuł, zainspiruj się i weź udział w naszym konkursie!
Szczegóły na końcu wpisu!

Zaczyna się niewinnie od ozdabiania domu świecami, później przychodzi czas na wyciągnięcie ciepłych pledów, a potem następuje uroczyste rozwieszanie światełek, które mają rozpędzić szybko zapadający zmierzch. U nas zawsze zaczyna się to gdzieś w drugiej połowie listopada. To właśnie w tym momencie najczęściej dopada mnie kryzys spowodowany brakiem światła. Wyciągam wtedy pierwsze pudła ze świątecznymi ozdobami. Na przyjście świętego Mikołaja dom już tonie w światełkach. Najczęściej rozwieszam je w oknach, żeby rozproszyć ciemności.

W grudniu nasze okna zmieniają zupełnie swoje przeznaczenie. Na co dzień służą do przechowywania ważnych rzeczy, używanych na bieżąco albo są miejscem wylegiwania się kota. Przed świętami sytuacja diametralnie się zmienia i parapety zostają świątecznie przystrojone.

Zimowe aranżacje w pokoju dziecka

Co roku, któryś z parapetów zostaje ubrany w puchatą, miękką  i ciepłą skórę z barana. To jest dla nas tzw. parapet odpoczynku albo jak kto woli- przyjemności. Na tym parapecie najrzadziej siadam ja. Z reguły opanowują je dzieci lub kot. Obie te istoty najbardziej na świecie lubią gapić się przez okno na zimową zawieruchę. W tym roku parapet wypoczynkowy powstał w pokoju u młodszej córki. Ma tam wszystko, co jest potrzebne na długie, zimowe wieczory. Jest girlanda zrobiona z ręcznie szytych zabawek, świąteczna taca z imbrykiem i ulubiona filiżanka. No i oczywiście świąteczna książka. Do tego miękka poducha i można spokojnie przetrwać największe mrozy… albo deszcz zamiast śniegu. Dla nas to na dodatek rodzaj telewizora, którego nie mamy. Mogłabym godzinami patrzeć na uciekających przed mrozem przechodniów, obserwować ptaki i wiewiórki, które w zimie szczególnie upodobały sobie naszą okolicę, czy wypatrywać wracającą ze szkoły Kalinę… Uwielbiam to. Gdybym tylko mogła częściej na tym parapecie zasiadać…

To zdecydowanie moja najulubieńsza forma strojenia okna. W zeszłym roku ustroiłam w ten sposób parapet w kuchni, żeby mieć dziewczynki blisko siebie podczas przygotowywania wieczerzy wigilijnej.

I proszę się nie martwić jeśli nie macie szerokich parapetów, na których można wygodnie usiąść. Jeśli są one wąskie wystarczy ułożyć na nich wszystko to, co sprawia wam przyjemność — książki, które macie w planach przeczytać, kosmetyki, żeby pamiętać, że obiecaliście sobie chwilę tylko dla siebie, zapalić pięknie pachnącą świecę… Zamiast girlandy z zabawek można zrobić podobną z choinkowych bombek lub wyciąć śnieżynki z papieru albo zawiesić na sznurku najulubieńsze zdjęcia z mijającego roku. Wszystko to, co jest dla nas miłe powinno się tam znaleźć.

Do drugiego okna w tym samym pokoju również wykorzystałam element zabawkowy. Mały łoś, który, zupełnie nie wiem czemu, kojarzy mi się z zimą, plastry drewna i mech. Tutaj koniecznie potrzebne było coś, co doda wszystkiemu blasku. Z przyczyn oczywistych nie mogły to być świece więc postawiłam na parapecie lampkę - prezent, która tworzy baśniowy nastrój. Całość postanowiłam wykończyć zupełnie niekonwencjonalnie i zawiesić w wykuszu okna obraz z Panem Andersenem i Królową Śniegu. I przyznam szczerze, że łoś przestał być łosiem, ale zamienił się w renifera Małej Rozbójniczki, a wielki prezent wygląda całkiem jak z bajki „Dziadek do orzechów”.  Strojenie okna w ulubione baśnie to naprawdę świetna zabawa. Może to być właśnie „Dziadek do orzechów”, „Królowa śniegu” czy „Bzowa Babuleńka”. Fajnie jest przeczytać z dziećmi te baśnie i razem z nimi wymyślić aranżację baśniowego okna. Myślę, że dzieci mogą w tym okazać się świetne. Ich wyobraźnia zdecydowanie pokonuje naszą…

Blask świec i zwiewne firanki

Reszta okien to wypadkowa tego, co już posiadałam oraz kilku dokupionych drobiazgów, jak na przykład kwiaty czy świece. Tych w okresie świąt zawsze mam w domu zapas. Bardzo lubię światło świec. Pozwoliłam sobie nawet na zawieszenie w wykuszu okna lustra, które ma odbijać blask świec. Dzięki temu mam wrażenie, że jest ich tam o wiele więcej… Najciekawiej jest wtedy, kiedy stosujemy niekonwencjonalne rozwiązania, dlatego oprócz tradycyjnych świeczników użyłam szklanych buteleczek, do których włożyłam cienkie, kościelne świeczki. Jako tacka pod świece posłużył mi talerzyk ze świątecznego serwisu obiadowego. Do tego koniecznie gałązki choinki, które nadają zimowego charakteru całej aranżacji. A żeby nie było nudno wygrzebałam z zabawek małego, drewnianego muchomora, który ożywił całość. W oknach zawiesiłam świecące wianki, a zamiast ciężkich zasłon powiesiłam lekkie firanki, które nie zabierają światła.

Zresztą wbrew przyjętym stereotypom ten patent stosuję już od dawna- zima to dla mnie czas zawieszania zwiewnych, lekkich materiałów, po to by w lato albo zupełnie się ich pozbyć, albo na przekór, zawiesić cięższe i grubsze zasłony. Dzięki temu nie odbieram sobie tej małej ilości światła, która wpada zimą, a latem z kolei zawsze jest go u nas za dużo, więc musimy okna przysłaniać.

Bogactwo natury

Jednak najważniejsze okno w moim domu znajduje się w kuchni, gdzie przebywam przez większą część dnia. Mam to szczęście, że z kuchni mam widok na balkon, więc nie muszę martwić się pędzącymi po ulicy samochodami lub bałaganem na podwórku sąsiadów. To okno służy nam również jako telewizor, głównie za sprawą karmnika, który wywieszamy już wczesną jesienią. Za oknem pnie się bluszcz i róża, a w okresie świąt wnosimy na balkon choinkę.

Jeśli miałabym określić, które okno najczęściej zmienia dekoracje to właśnie to kuchenne. Jednak bardzo często pojawiają się na nim stałe elementy. Najczęściej są to owoce lub zioła. Tym razem włożyłam zapasy jabłek i orzechów do różnego rodzaju koszy, żeby mieć wszystko pod ręką. Ustroiłam wszytko zielonymi gałązkami ostrokrzewu, a w oknach zawiesiłam kryształki, które wyglądają jak sople lodu. Kiedy padnie na nie promień słońca na ścianach pojawiają się malutkie, tańczące tęcze. Tutaj także nie obyło się bez świec, które co wieczór zapalamy do kolacji. No i światełka na baterie- najlepszy sposób, żeby dodać blasku jeśli w pobliżu akurat brakuje kontaktu.

Nowe, stare, duże i małe. Wszystkie okna zasługują na świąteczną aranżacje!

Szczerze mówiąc strojenie okien na święta to świetna zabawa. Nie ma znaczenia czy to duże, nowoczesne okna czy małe. Nie ważne czy parapety są duże, czy takie, na które można postawić zaledwie kilka rzeczy. Czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze- jabłka ułożone w rządku, kilka świec, dwa kwiaty i już mamy wspaniałą, świąteczną aranżację. Najważniejsze, żeby znajdowały się na nich rzeczy, które naprawdę lubimy, które dobrze się nam kojarzą. A skoro zbliżają się święta może warto zacząć strojenie domu właśnie od okien i w ten sposób zaczarować to wszystko, co dzieje się za nimi…

-wpis gościnny Alicji Urbańskiej z bloga AlicjaUrbanksa.pl 

UWAGA! KONKURS!
A jak wyglądają Wasze świąteczne aranżacje okna? Pełne barw, zdobień i bożonarodzeniowych akcentów, a może prosto i minimalistycznie? Podzielcie się swoimi pomysłami! Na autorów 3 najciekawszych dekoracji okna czekają karty podarunkowe do sklepu Duka o wartości 150 zł. Co zrobić, aby je zdobyć?

- Zapisz się do newslttera, który znajduje się na końcu wpisu blogowego
- Zrób zdjęcie swojej świątecznej aranżacji okna i umieść w komentarzu pod postem konkursowym na FB fanpage Vetrex (KLIKNIJ TUTAJ)
- Na Wasze zgłoszenia czekamy do 23.12.2018, godz. 23.59!

Powodzenia!

Regulamin konkursu.

Zobacz więcej