Marketing i klasa RC2, czyli jak nie dać się omamić folderowi reklamowemu

Gdyby nie marketing, nasze życie byłoby smutne. Nikt z nas nie miałby zespołu niespokojnych nóg. Nikt z nas, po powrocie z długiego spaceru z wnukami, nie musiałby łykać witamin. A nasze pralki nadal prałyby w ten niezwykle nudny, banalny sposób, kręcąc bębnem tylko w jedną stronę.
 

Kiedy zaufać marketingowi?

Oczywiście, marketing ma swoje dobre strony. Odkrywamy dzięki niemu produkty i usługi które faktycznie ułatwiają nam życie. I to jest dobre. Ale są też sytuacje, w których sprytni marketerzy próbują zaszczepić w nas poczucie bezpieczństwa, mówiąc nam, że dane rozwiązanie ochroni naszą rodzinę. Podczas gdy w praktyce nie ma na to najmniejszej szansy.

Folder antywłamaniowy

Im bardziej faktyczne właściwości danego produktu bądź usługi mają bezpośrednie przełożenie na nasze bezpieczeństwo, tym mniej powinniśmy ufać zapewnieniom i obietnicom, a mocniej skupiać się na twardych dowodach. Doskonałym przykładem takiego produktu, gdzie ponad zapis w folderze powinniśmy cenić certyfikat, jest okno, które producent określi mianem „antywłamaniowego”.

Mój dom – moja twierdza

Czym tak naprawdę jest „okno antywłamaniowe”? Gdyby producenci okien chcieli stworzyć taki produkt, to musieliby sprzedawać nam arkusze bardzo grubej, stalowej blachy, nazywając je oknami. Ale ponieważ życie i natura płata nam jednak rozmaite figle, dlatego też cudowny wynalazek, jakim jest szkło ma kilka mankamentów. Z jednej strony wpuszcza do naszych wnętrz światło słoneczne, nagrzewa je zimą, bądź chłodzi latem, ale z drugiej – jest kruche i łatwo je uszkodzić.  Producenci okien robią wobec tego wszystko, żeby z tego dość niewdzięcznego materiału stworzyć produkt, który faktycznie będzie nas chronił i zapewniał nam poczucie bezpieczeństwa. Sama chęć jest jednak bez znaczenia, jeśli antywłamaniowe okno jest takie tylko z nazwy.

Skąd wiadomo, że okno jest antywłamaniowe?

W celu ujednolicenia właściwości rozmaitych przedmiotów stworzono zbiór norm. Taka norma mówi nam, kiedy o paru garściach materiałów mineralnych i wody możemy powiedzieć „bloczek betonowy”, o kilkunastu metrach przewodów i gniazdkach „instalacja elektryczna”, a o oknach, że są to okna odporne na włamania. Normą, która opisuje wspomniane właściwości okien jest PN-EN 1627:2011. Na przestrzeni ostatnich lat owa norma ulegała jednak modyfikacjom i w miejsce tzw. norm tymczasowych, wprowadzono normy europejskie.

RC, EK i ładnie wyglądające RC1N

Poprzednia wersja tej normy nieco inaczej opisywała klasy odporności na włamanie – wcześniej oznaczało się je symbolem WK i liczbą od 1 do 6. Według aktualnych wytycznych symbol to RC (od ang. Resistance Class, czyli klasa odporności) i cyfry od 1 do 6. I tutaj właśnie pojawia się pewien kruczek. Norma PN-EN 1627:2011 wymienia w sumie osiem klas odporności na włamanie: RC1N, RC2N, RC1, RC2, RC3, RC4, RC5, RC6. Jeśli szukamy faktycznie bezpiecznych okien, szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na tajemniczą literkę „N” w dwóch pierwszych klasach. Według wytycznych, wobec okna w klasie RC1N nie istnieje wymaganie co do klasy odporności na włamanie samego pakietu szybowego. Co to oznacza w praktyce? Tyle, że kupując okno RC1N otrzymamy produkt z bezpiecznymi okuciami i, np. pakietem szyb 4/16/4, którą można wybić większym kamieniem!

Folder, czy ceryfikat?

Aby producent mógł sprzedawać okna odporne na włamanie,  powinien dysponować certyfikatem, który potwierdza faktyczne właściwości takiego okna. Proces certyfikacji polega na przeprowadzeniu testów przez specjalistyczny ośrodek, czyli jednostkę badawczą – notyfikowane laboratorium. Certyfikat to zbiór spisanych informacji technicznych i formalnych dotyczących testu i jego wyników. Dlatego to właśnie certyfikat, a nie folder reklamowy producenta, jest świadectwem faktycznej klasy okna.

Naprawdę bezpieczne oknko i ... co dalej?

Wyobrażacie sobie przejażdzkę sportowym autem z kilkunastoma systemami bezpieczeństwa, które prowadzi przedszkolak? Samo wyposażenia auta nie jest przecież równoznaczne z tym, że do jego prowadzenia nie są potrzebne umiejętności, ani doświadczenie, prawda? Podobnie jest z oknami. Sam fakt, że okno posiada ceryfikat na klasę RC2, nie oznacza, że ono automatu zabezpieczy nasz dobytek. Takie okno powinno być jeszcze zamontowane według wytycznych producenta i przez ekipę, która te wytyczne zna i się do nich stosuje. Dopiero połączenie tych wszystkich elementów, procedur i doświadczenia sprawi, że w naszym domu faktycznie będziemy mogli poczuć się bezpiecznie. A foldery reklamowe? One są ok. Bo rzeczy zazwyczaj ładnie na nich wygladają.

Zobacz więcej